Poznajcie Kacpra „Nahovsky’ego” Merskiego

Home/E-Sport/Poznajcie Kacpra „Nahovsky’ego” Merskiego

Poznajcie Kacpra „Nahovsky’ego” Merskiego

Nieustannie wspomina się o graczach wszelkich zespołów, lecz w tym wszystkim zapomina się o osobach, które pełnią integralną funkcję w każdej profesjonalnej drużynie. Z tego powodu chcielibyśmy wam przedstawić drugiego trenera R-SIXTEAM, który wspólnie z Avahirem stara się wyciągnąć naszą formację z dołku Ultraligi, aby powróciła do walki o najwyższą lokatę rozgrywek – poznajcie Kacpra „Nahovsky’ego” Merskiego.

„Ze sportu na esport”

W zeszłym tygodniu mogliście przeczytać na naszej stronie wywiad z Krzysztofem „Kackosem” Kubziakowskim. Nasz toplaner powiedział wtedy, że swoje życie może określić krótkim zdaniem „ze sportu na esport”. Sytuacja wygląda podobnie u Nahovsky’ego, który od dzieciństwa interesował się sportem, a głównie piłką nożną i sportami walki. Tak właściwie był zakochany w regularnych treningach, ponieważ nieustannie ćwiczył swoje umiejętności w piłce, a dodatkowo przez ponad sześć lat aktywnie brał udział w zajęciach z karate. Niestety w pewnym momencie zapadł wyrok, który przekreślił mu karierę. Jak sam mówi – miał szansę na pójście w profesjonalną karierę piłkarza, lecz wydarzył się incydent. Bowiem w wieku szesnastu lat Nahovsky dowiedział się, że ma aż trzy wady serca, przez co lekarze doradzili mu brak ruchu. Doszło to do takiego stopnia, że nie ćwiczył nawet na szkolnych zajęciach fizycznych.

Jednak w tym wszystkim nie był sam. Dokładnie w tym samym mieście, czyli Grójcu, żył Mateusz „jrz” Jarosz, którego możecie kojarzyć z występów w CS:GO w barwach tomorrow.gg. On również miał problemy zdrowotne, które spowodowały odejście od sportu. Obaj zaczęli się bawić w dyscyplinę freestyle footbalu, po czym odstawili to na bok i odeszli w stronę esportu.

Początki z esportem w America’s Army

Merski rozpoczął swoją przygodę z esportem w taktycznej grze FPS, która została wydana przez Armię Stanów Zjednoczonych – America’s Army. Miała ona pokazać oblicze prawdziwej armii i zachęcić ludzi do tego, aby wstąpili do wojska w realnym życiu. Jest to swego rodzaju poradnik dla młodego rekruta.

– Tę grę już mało kto kojarzy, bo ona kilka lat temu umarła. Była zdecydowanie spokojniejsza od CS’a. Dodatkowo polscy gracze w niej dominowali. Tak właściwie, kiedy byłem na wyżynach swoich umiejętności, to Polska bodajże trzy razy z rzędu wygrała mistrzostwa Europy. Na nich grały reprezentacje krajów, co było bardzo sympatyczne. Co prawda ja się do tej drużyny nie dostałem, ale grałem w zespole N-RAX, przez co niedawno założyłem formację w LoL-u o takiej samej nazwie. Ostatecznie gra doczekała się kolejnej, już trzeciej edycji, przez co społeczność się podzieliła tak bardzo, że w końcu z powodu zbyt małej liczby graczy to wszystko umarło śmiercią naturalną – wspomina przygodę Kacper.

Ambitne dążenie do perfekcji

Niektórzy szukają motywacji do gry lub stawania się lepszym człowiekiem w pieniądzach lub czerpią ją od innych ludzi. Prawdopodobnie niejednokrotnie każdy z nas spotkał się wypowiedzią gracza, który otwarcie mówił, że jest w świecie esportu tylko ze względu na liczbę dolarów, jaką można w nim zainkasować. Jest to bardzo racjonalne podejście, lecz niektórzy, tak jak w przypadku Nahovsky’ego, po prostu chcą być najlepsi w swoim fachu.

– Nigdy nie pomyślałem, kiedy wstałem z łóżka, że dzisiaj będę grał w LoL-a, aby stać się profesjonalnym zawodnikiem. Dla mnie to jest naturalne, aby po prostu nieustannie stawać się najlepszym, we wszystkim, co robię. Niektórzy podejmują się pewnych rzeczy, ponieważ sprawiają im one przyjemność. W moim przypadku niezależnie od tego, czy mówimy o piłce nożnej, karate, czy esporcie, to zawsze na pierwszym miejscu jest dążenie do perfekcji w tym, czym się zajmuję. Czerpanie przyjemności czy wymiernych zysków bardzo szybko schodzi na drugi plan – mówi o sobie Kacper.

Przywiązanie do jednego tytułu na kilka lat

Po długiej przygodzie z America’s Army Nahovsky przeszedł na League of Legends, z którym jest nieprzerwanie związany od trzeciego sezonu. Zaczęło się to z dużego przypadku. Obecny drugi trener w R6T miał podpisaną umowę o wynajem mieszkania na trzy lata, lecz przez pewne problemy musiał się przenieść do innego lokum już po pierwszym roku studiów. Na nowej stancji żył z trzema współlokatorami, a wszyscy z nich grali w LoL-a. Jak sami się domyślacie – nie mógł im odmówić.

Po trzech latach gry Nahovsky podszedł do siebie krytycznie i stwierdził, że nie gra na wystarczająco wysokim poziomie, aby osiągnąć coś jako gracz. Znajdował się wtedy w drużynie, w której byli zawodnicy na poziomie Diamentu 1 na serwerze wschodnim. W formacji był również trener. W pewnym momencie Kacper zauważył, że jego szkoleniowiec jest totalnie nieprzydatny i że w tej roli można odwalić dużo większy i lepszy kawał roboty. Tak właśnie rozpoczęła się jego przygoda, którą kontynuuje aż po dziś dzień.

Zaczął od bardzo amatorskich drużyn, lecz powoli zdobywał doświadczenie, które wreszcie miał dobrze wykorzystać. Pierwsza okazja wystąpiła w czerwcu 2017 roku. Był to projekt Team Kinguin Academy, do którego się zgłosił i został przyjęty do finałowej ósemki, lecz ostatecznie w nim nie wystąpił przez inną propozycję. Przez to niewiele osób wie, że już wtedy mógł się stać nowym talentem polskiej sceny trenerów. Nigdy się tym nie chwalił.

Okazało się, że zrezygnowanie z TKA było wielkim błędem. Merski miał współtworzyć sztab trenerski i znaleźć graczy, którzy występowaliby w dywizji LoL-a pewnej organizacji znanej na scenie Counter Strike’a. Jak sam mówi – obiecano mu gruszki na wierzbie, a ostatecznie nie dostał nic. Co jest najgorsze to to, że on i wszyscy zawodnicy, którzy wzięli udział w try-outach, stracili swój cenny czas i możliwość do uczestnictwa w innych wartościowych projektach..

Nigdy do niczego się nie śpieszy

Przerwy w karierze nieustannie występują w życiu Nahovsky’ego. Po przygodzie z TKA odpoczął na kilka miesięcy, aż w pewnym momencie zdecydował się założyć N-RAX. Zebrał piątkę mało doświadczonych graczy, którzy mieli przyzwoite dywizje na soloQ i stworzył drużynę. Okazało się, że nie byle jaką, ponieważ ostatecznie zakwalifikował się z nią do wiosennego splitu tegorocznych ESL Mistrzostw Polski. Wiele osób może uważać, że zajęcie ósmego miejsca w wymienionych rozgrywkach może nie być powodem do dumy dla niego, lecz on uważa inaczej. – Celem tej drużyny było dostanie się do najlepszej ósemki w Polsce. Tak właściwie od początku nie zakładaliśmy niczego więcej, a ostatecznie urwaliśmy mapę przeciwko prawie każdej drużynie, więc nikt nie może zarzucić, że nie pokazaliśmy charakteru – wspomina formację N-RAX, która została przejęta przez organizację Digital Paradox przed rozpoczęciem sezonu ESL MP.

W rozmowie z Kacprem chcieliśmy przejść na kolejne tematy o jego karierze, lecz on  zatrzymał się w miejscu i zaczął opowiadać o Digital Paradox. Wiele osób ze sceny uważa tę organizacją za słabą i taką, która sprawia wiele problemów podczas współpracy z graczami. Nahovsky oznajmił, że wspomina ją bardzo dobrze i dziwi się, że inne osoby ze sceny zarzucają jej brak profesjonalizmu. Według niego zawsze trzeba pamiętać, że w branży prywatnej często zdarzają się opóźnienia w wypłatach, co przekłada się na inne utrudnienia, na które osoby zarządzające formacją nie mogą nic poradzić.

Esport nie jest na pierwszym planie

Po przygodzie z DgPx Nahovsky ponownie odpoczął. Wszystko tłumaczy tym, że nigdy nie ma ciśnienia na stanie się najlepszym trenerem w Polsce, a w dalszym planie wyjazd za granicę. – Nigdy nie starałem się na siłę kontynuować swojej kariery i samemu szukać miejsca dla siebie w kolejnej drużynie. Jak jest okazja, to wtedy ją chwytam i się na niej w pełni skupiam. Każdy z moich byłych podopiecznych powinien potwierdzić, że daję z siebie wszystko i kiedy już jestem w drużynie, to staram się dojść do samej czołówki Polski – mówi w rozmowie z R-SIXTEAM Kacper.

Poza Esportem współpracownik Avahira ma etatową, biurową pracę w Wydziale Bezpieczeństwa Nieruchomości i Zarządzania Kryzysowego Polskich Kolei Państwowych. Skończył Akademią Obrony Narodowej oraz Akademią Sztuki Wojennej na kierunku Bezpieczeństwo Narodowe. Dodatkowo w międzyczasie był w szkole podoficerskiej, przez co obecnie jest utytułowany stopniem kaprala rezerwy. Główną ideą jego pracy jest zapewnianie bezpieczeństwa wszystkich obiektów dworcowych należących do PKP.

Obecne zajęcia w R6T

Rozmowę z Nahovskym nie mogliśmy zakończyć inaczej, niż pogawędką o jego obecnych podopiecznych i współpracy z Avahirem, o której szczegółach społeczność zbyt dużo nie wie. – Avahir i ja jesteśmy świetnie dobranym duetem. Każdy z nas posiada swój zakres obowiązków  w drużynie i uważam, że podział, którego dokonaliśmy, pasuje do nas idealnie – każdy może swobodnie wykonywać to w czym czuje się najlepiej. Większość drużyn z naszymi rezultatami prawdopodobnie dawno by się rozpadła, ale my mamy Michała, który potrafi poprowadzić rozmowy z graczami w tak świetny sposób, że żadne kłótnie czy wyrzuty, które mogłyby przerodzić się w toksyczną atmosferę, po prostu się nie pojawiają. Ja skupiam się na strategicznych aspektach gry i ich praktycznym wykorzystaniem – mówi o współpracy z Kudlińskim Nahovsky.

W tym miejscu Nahovsky również się zatrzymał i chciał wspomnieć o człowieku, bez którego możliwe, że nie znalazłby się w R6T. Mowa o Adrianie „hatchym” Widerze, który – z tego co Kacper się orientuje – polecił go po ostatniej edycji Akademii. Oznajmił, że tak właściwie jest mu za to bardzo wdzięczny i dziękuje.

Kiedyś jako podopiecznych miał mało doświadczonych graczy, a teraz współpracuje z zawodnikami, którzy zaliczani są do czołówki polskiej sceny. Nie ośmieliliśmy się nie zapytać, aby porównał te dwie grupy. – Na początku obawiałem się, że mogę mieć problemy z wypracowaniem sobie szacunku i posłuchu wśród tak doświadczonych graczy. Okazało się jednak, że szybko złapaliśmy dobry kontakt, a współpraca przebiega bardzo dobrze. Spodziewałem się wygórowanej samooceny i znikomy feedback na moje uwagi jednak kompletnie mnie to nie spotkało i od samego początku potrafimy wspólnie szukać rozwiązań na pojawiające się utrudnienia – mówi o relacji z graczami Nahovsky.

Mimo że R6T skończyło wstępną fazę ligi od Polsatu na ostatnim miejscu, to Kacper wciąż wierzy w sukces formacji. Według niego dzięki formatowi rozgrywek mogą bardzo dużo osiągnąć. – System Ultraligi jest bardzo komfortowy dla drużyn, które mają problemy. Przez dużą liczbę meczów możemy zdać sobie sprawę, jakie to są przeszkody i mamy czas i możliwości, aby je wyeliminować i przetestować nowe rozwiązania. Dzięki temu wszystkie polskie zespoły mogą to wykorzystać, co zaowocuje zaciętymi pojedynkami – mówi Nahovsky.

Trudno było się powstrzymać przed pytaniem o Shlatana, który będzie występował w barwach R6T od szóstej kolejki Ultraligi. Lucjan Ahmad ma być człowiekiem, który pomoże wyeliminować błędy niewidoczne z perspektywy trzeciej osoby.– Dokładnie taka jest idea tej zmiany. Poziom indywidualny zawodników nigdy nie był naszym problemem i wydaje mi się, że nikt nie ma co do tego najmniejszych wątpliwości. Szlatan posiada cechy, które pozwolą nam aktywować i wprowadzić pewne aspekty gry, nad którymi pracujemy od dłuższego czasu. Mamy nadzieję, że stanie się dla drużyny bodźcem pozwalającym grać pewniej, bez zbędnych kalkulacji, które często stanowiły dla nas blokadę. Nie mógłbym też nie wspomnieć w tym miejscu o Ipponie, który może stać się nie do końca poprawnie zinterpretowaną ofiarą takiej decyzji. Jest on świetnym zawodnikiem z ogromną świadomością gry, natomiast stworzyliśmy układ, który mimo wspaniałych składowych nie był w stanie funkcjonować i stwierdziliśmy, że to zmiana na tej pozycji będzie dla nas najbardziej optymalna – wypowiada się na temat zmiany dżunglera drugi trener R-SIXTEAM.

To nie są puste słowa

Mogłoby się wydawać, że Kacper opowiada jedynie o swoich dobrych stronach, więc dla ich potwierdzenia zapytaliśmy o zdanie człowieka, który od kilku tygodni ma codzienny kontakt z Nahovskym. Z pewnością Avahir wymaga od niego dużo pracy i zaangażowania, przez co może złożyć realną opinię o swoim współpracowniku.

– Kacper to bardzo solidna figura w ekipie R6T. Staram się nie forsować medialnie jego osoby, bo wolę, żebym to ja dostawał cęgi od społeczności za dotychczasowe słabe wyniki drużyny, podczas gdy liczę, że będzie mógł się wyłonić w lepszych czasach, by zgromadzić solidną reputację, na którą zasługuje.
Ma sporą wiedzę o grze, z każdego bloku treningowego potrafi wyłapać mnóstwo przydatnych wniosków, zarówno patrząc w skali makro, jak i mikro, a także od strony psychologicznej. Gdy dedykuje siebie przedsięwzięciu, robi to na sto procent, inwestując czas i zaangażowanie, starając się pomóc organizacji mimo niejednokrotnych wyrzeczeń.
Być może ja potrafię zmotywować chłopaków do gry i treningu, ale to Kacper sprawia, że te gry i trening naprawdę mają sens. Chłopacy chwalą Nahovsky’ego i to dla mnie najważniejsza informacja. Przyjemnie współpracuję się u jego boku – ocenia Kacpra Avahir.

Kacper „Nahovsky” Merski jest człowiekiem ambitnym i głodnym sukcesu. Z pewnością może jeszcze wiele osiągnąć w swojej karierze, lecz najlepiej dla nas, jeśli rozpocząłby swoje sukcesy od wygrania Ultraligi w barwach R-SIXTEAM. Dopóki nieustannie będzie dawał z siebie tyle, ile może, to wszystko jest w zasięgu jego rąk.

Nahovsky R6T